fbpx
Życie warsztatu

Motoryzacja kobiecym okiem – jak żyć, czym jeździć

Zacznijmy od tego, że tytuł jest trochę przewrotny, bo nienawidzę określenia „kobieca” motoryzacja. I wszelkich pochodnych typu motoryzacja kobiecym okiem, motoryzacja od kobiecej strony i inne. Zresztą odnosi się to do każdej dziedziny. Jak słyszę o czymś takim jak kursy programowania dla kobiet to mnie krew zalewa. Nie lubię takiej kategoryzacji.
Jednak muszę się do czego przyznać. Mam jedną cechę, która jest typowo kobieca, a znacznie utrudnia funkcjonowanie na co dzień. Niezdecydowanie. Objawia się w praktycznie każdej dziedzinie mojego życia. Od zakupów w sklepie – potrafię pięć minut chodzić wzdłuż półki wybierając wodę mineralną, poprzez wybór filmu do oglądania, co kończyło się zazwyczaj nie obejrzeniem niczego (tu z pomocą na szczęście przyszły mi seriale!), kończąc na wyborze tego czym mam jeździć..
Przez cały ubiegły rok wymyśliłam niezliczoną ilość różnych opcji samochodu jakim chcę jeździć. Aktualnie mam Hondę Civic V 1.3 z idealnie zachowaną budą. No, ale jak to 1.3 na gaźniku, brakuje mocy. Już nawet nie chodzi o jakieś szarżowanie po drogach, ale o zwykłe przemieszczanie się na co dzień. W zeszłym roku najbardziej w kość mi dały ciągnące się dziesiątkami kilometrów wzniesienia na Węgrzech i w Chorwacji. Naprawdę szlag człowieka trafia gdy jedzie autostradą i wlecze się prawym pasem 90km/h przez wiele kilometrów bo szybciej się nie da. A jak już się uda rozpędzić, to znów jest większe wzniesienie i trzeba się męczyć, żeby jakoś się na nie wturlać.
Ale wracając do tematu, problem pojawia się gdy trzeba się zdecydować czy sprzedać Hondę i kupić coś innego czy włożyć do niej lepszy silnik. Jeśli sprzedać – co kupić. Jeśli swap – jaki silnik. Pomysłów jest co nie miara, ale utrzymać się dłużej przy jednym z nich – niewykonalne. Przez cały rok krążyły mi po głowie myśli o zakupie Del Solki, Mazdy MX-5 i BMW E36. I co chwilę zmieniałam zdanie na temat tego, które auto będzie tym odpowiednim. W międzyczasie stwierdzałam, że mój Civic jest bardzo dobrą bazą i może warto byłoby zmienić w tym silnik. Myślałam o 2.0 z Accorda, a potem doszłam jeszcze do wniosku, że może trochę pomodzone 1.6 nie byłoby złą opcją. Nie potrzebuję bardzo dużo mocy, 140-150 KMspokojnie by mi starczyły do takiego auta.
Tylko druga sprawą jest też to, że na wiosnę będzie już dwa lata odkąd jeżdżę Civicem i już trochę mi się to auto nudzi. Przede wszystkim jest strasznie niefunkcjonalne. Ubolewam nad brakiem schowków i kieszeni w drzwiach. Schowek jest jeden (teraz na dodatek zepsuty i nie da się go otworzyć). W desce przestrzeni jest tyle, aby zmieścić telefon i paczkę fajek. Nie ma w ogóle miejsca w tunelu na jakieś drobne rzeczy, nie ma miejsca na kubki. To drobiazgi, da się przyzwyczaić, ale na dłuższych trasach takie udogodnienia się przydają. A jakby nie patrzeć w sezonie dość często jeździmy tym autem gdzieś dalej.
To jest mój pierwszy samochód i ciężko jest mi się z nim rozstawać, ale z drugiej strony bardzo chętnie pojeździłabym czymś innym. Szczególnie chciałabym opanować tylny napęd, bo nie miałam zbyt wielu okazji jeździć takim autem, dlatego najbardziej skłaniam się ku BMW. I wychodzę też z założenia, że życie jest za krótkie żeby jeździć zbyt długo jednym samochodem.
Tylko że marzy mi się V-TEC. Ale to może przy kolejnym samochodzie… Czas pokaże.

Pocieszcie mnie i powiedźcie, czy też macie taki problem przy zmianie samochodu? Czy to tylko ja jestem niezdecydowana jak baba? 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top