sobota, Luty 16, 2019
Życie warsztatu

Golf mnie nie lubi, z wzajemnością

Jeśli samochody miałyby uczucia i mogły pokazywać fochy, mój Golf byłby rozkapryszoną nastolatką, której wiecznie coś nie pasuje.
Z Golfem nie lubimy się od samego początku, jeszcze jak był w rękach Marka nie przepadałam za nim. Totalnie nie mam serca do tego samochodu, tak po prostu. Nie urzeka mnie, nie ujmuje mnie niczym. Bo, umówmy się, taki samochód trzeba kochać. Bo ani on wygodny, ani praktyczny. Co do wyglądu – cóż, to już rzecz gustu.
Trzeba chcieć taki samochód, aby się nim cieszyć. A ja nie chcę. Marzę o zmianie samochodu, a jeżdżenie tym autem jest dla mnie udręką. Nie jeździ się nim ani wygodnie, ani przyjemnie, ani szybko. Byle się przemieścić z punktu A do B. A ja nie lubię takiego jeżdżenia. Lubię czerpać radość z jazdy, aby móc zapomnieć o wszystkim, włączyć ulubioną muzykę i skupić się na drodze. Do Golfa wsiadam byle dojechać, i oby dojechać.
Lubię też być pewna samochodu, że w każdej chwili mogę do niego wsiąść i jechać kilkaset kilometrów. Przy Golfie nie mam tej pewności, wręcz przeciwnie, bałabym się nim pojechać w trasę gdzieś dalej.
Bo Golf po prostu, z wzajemnością, mnie nie lubi. I notorycznie się psuje. Ciągle coś szwankuje, nie działa tak jak powinno. Jest samochodem bardzo niewdzięcznym, bo co go naprawimy to tylko na chwilę działa dobrze.
Miałam nawet plany, aby go trochę odrobić. Wymienić drzwi, na których ruda zaczyna się panoszyć. Wymienić podsufitkę, która się odkleja. Zadbać trochę niego. Zrobić mu detailing wnętrza, korektę lakieru itp., itd. Ale jak myślę o tym samochodzie to odechciewa mi się. Chyba szkoda mojego czasu i pieniędzy.
Zdarza Wam się jeździć nielubianymi samochodami? Takimi, za którymi wybitnie nie przepadacie, ale sytuacja Was zmusza, żeby z nich korzystać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top